O autorze
Justyna Kwiatkowska

Z wykształcenia – tłumaczka, z wyboru – dziennikarka. Żona i mama. Ufam zdrowemu rozsądkowi, który mówi, żeby z każdej sytuacji wyciągać dla siebie pozytywną lekcję. Nad wrodzonym lenistwem panuję stawiając sobie coraz to nowe wyzwania. Ale czasem wolę poczytać niż zrobić kolację... Kto mi zabroni?

Nie marszcz nosa...

Podobno kobiety mają bardziej wrażliwe nosy i lepiej rozpoznają zapachy. Dlaczego więc nie chcą o nich rozmawiać?

Czy lata przebywania w sąsiedztwie zabrudzonych niemowlęcych pieluszek skutecznie uodporniają nas na bogactwo aromatów wina? Dlaczego facet, który odżegnuje się od posprzątania po psie, z zachwytem opowiada o śladzie zapachu kociego moczu w sauvignon blanc czy benzyny w rieslingu?



Wino to nie tylko zmysłowo musujący szampan, elegancko zastawiony stół, świece i róże. Przepastny fotel, hipnotyzujące ciepło kominka i miły kształt pękatego kieliszka z czerwonym burgundem. To także cała masa zapachów i smaków, jakiej byśmy się absolutnie nie spodziewały… Wspomniane kocie siuśki to klasyczny przykład… Co jeszcze znajdziemy w winie?

Na to, jak pachnie i smakuje wino ma wpływ bardzo wiele czynników – szczep winogron, miejsce i klimat, gdzie rośnie, proces produkcji czy indywidualne preferencje winiarza. Ale warto zapamiętać kilka charakterystycznych cech niektórych win żeby zwiększyć prawdopodobieństwo dokonania trafnego wyboru. Przy czym - poniższy zestaw jest kompletnie osobisty.

Barolo – wielkie wino z włoskiego Piemontu produkowane z odmiany nebbiolo. Na specjalne okazje lub gdy chcecie się popisać wyrafinowaniem. Szukajcie w nim róż, wiśniowych konfitur, tytoniu, a także smoły, lukrecji i czekolady.

Pinot noir – pomimo nędznego i niepozornego, jak na czerwone wino, koloru nie dajcie się zwieść bo to jedno z najbardziej cenionych win. Powinnyście wyczuć w nim żurawinę, truskawki, czasem też nutę grzybów, a nawet mięsną pikantność.

Riesling – też wiele zależy skąd pochodzi. Niemcy, francuska Alzacja, Australia – pobawcie się w odkrywców i sprawdźcie, w których znajdziecie benzynę, miód, imbir, gumę i proch.

Sauvignon blanc – agrest (nie powinno jednak smakować jak kompot z tych owoców), pokrzywa, krzemień. Wspomniany „koci zapach” dzisiaj już rzadko, a jeśli już - to opisywany bardziej eleganckimi słowami. Wyjątkowo charakterystyczne wino i, nie ukrywam, jedno z moich ulubionych.
Trwa ładowanie komentarzy...