Wino jak kąpiel w pianie

To, jak się ubieramy zależy nie tylko od okoliczności, ale i od naszego nastroju. Czy tak samo jest z winem?

Pierwsze dni nowego roku to zazwyczaj jeszcze czas optymizmu, bojowego nastawienia i radości, że to, co się nie udało znika na zawsze odgrodzone grubą, czarną krechą. Myślimy o przyjemnościach i o karnawale. W sklepach przeceny, więc szafa puchnie od fikuśnych szmatek, które zamierzamy zaprezentować na kolejnych imprezach. Zaczynamy planować wakacje lub, co najmniej, majowy weekend, który w tym roku zapowiada się całkiem imponująco. Czujemy się lekko i beztrosko. I potrzeba już tylko kieliszka odpowiedniego wina…



Na myśl od razu przychodzą wina musujące. Bo upliftingujące właściwości bąbelków są nie do przecenienia. Zarówno w kieliszku jak i w życiu – przecież lubicie zanurzać się w aromatycznej kąpieli łaskoczącej ciało drobniutkimi banieczkami, prawda? Według mnie, jeśli chcecie poczuć się podobnie i nabrać seksapilu w mniej intymnej sytuacji, to warto sięgnąć po kieliszek prosecco.

Prosecco. Już sam wyraz urzeka swoim dźwięcznym brzmieniem. Podobno język włoski uważany jest za jeden z najładniejszych na świecie, co, w opinii specjalistów od czegośtam, przekłada się na naszą sympatię do wszystkiego, co włoskie. Atrakcyjny wygląd kieliszka prosecco – delikatny słomkowy kolor, wędrujące uparcie do góry bąbelki, roztaczający się łagodny, kwiatowy zapach też nie są bez znaczenia.

Ważne. Jeśli jakiś snob prycha na prosecco, uważając je za ubogiego krewnego szampana, to nie dajcie sobie wmówić, że tak jest. Wiedzcie, że produkuje się je inną metodą i z innych szczepów winogron. W szampanie bąble powstają wskutek fermentacji już w butelce, prosecco nabiera gazu w hermetycznych stalowych zbiornikach i dopiero później jest butelkowane. Może być frizzante czyli powiedzielibyśmy – perliste lub spumante czyli z dobrze wyczuwalnym gazikiem.

Cena. Zapewniam, że butelka prosecco Was nie zrujnuje. Szerokim łukiem omijajcie jednak to najtańsze. Istnieje prawdopodobieństwo, że zostało sztucznie nagazowane niczym puszka napoju. A przecież nie o to chodzi.

Smak. Warto zapamiętać (żeby zrobić wrażenie na facecie lub dogodzić przyjaciółkom), że:
- najbardziej wytrawne, i przez to nie dla każdego, będzie brut nature
- wytrawne, najlepsze na aperitif, jest brut
- extra dry czyli takie „niewytrawne” to dla wielu osób kwintesencja łagodnie owocowego charakteru prosecco
- dry to już rejony słodkawe, choć absolutnie nie cukierkowe.

Do czego je pić? Prosecco pasuje zarówno do szynki parmeńskiej, dań z owocami morza jak i do kuchni azjatyckiej. Podobnie jak szampan lubi tłuszcz i sól, więc można spokojnie podać do niego - w tym momencie wszystkie dietetyczne purystki zamykają oczy - chipsy lub popcorn.

A jeśli już mówimy o planowaniu, to karnawał nie trwa wiecznie. Może skończyć go zatem w bajkowej scenerii Wenecji? Przecież to właśnie z okolic tego miasta pochodzi prosecco. Założyć tajemnicze przebranie i choć pomarzyć o bezeceństwach, jakich dopuszczały się niegdyś w czasie carnevale bogate Wenecjanki… Zza bezpiecznej maski bezczelnie rzucać spojrzenia przystojnym Włochom… Jeśli znajdziecie ich pośród turystów – podobno co roku przyjeżdżają z całego świata na wenecki karnawał jakieś drobne trzy miliony gości…
Trwa ładowanie komentarzy...